![]() |
Trabant pod żidenickim blokiem |
Jak się na każdym kroku okazuje, Brno to miasto, które nie przestaje zaskakiwać. Jest jak Kopciuszek, który na pierwszy rzut oka wygląda jak brudna i niechlujna brzydula, a gdy przyjrzeć mu się bliska, zdmuchnąć z liczka kurz i pył, ukazują się różne godne uwagi detale.
Tym razem na szlak ciekawostek zabrali nas brnieńscy wyjadacze i bohemiści, Marcin i Iza. Zafundowali nam rozgrzewający marsz przez Cejl, aż do osiedla Żidenice, gdzie natrafiliśmy na niewielką rzeźbę, upamiętniającą miejsce narodzin Bohumila Hrabala.
![]() |
niewielka rzeźba upamiętniająca miejsce narodzin Hrabala |
Gdy tylko temperatura podniesie się powyżej 0 stopni wybieramy się tam po raz kolejny, a w międzyczasie zamierzamy tropić kolejne ciekawe brnieńskie zakątki.
I jeszcze link do strony Sherwoodu: http://www.restauracesherwood.cz/
OdpowiedzUsuńByłem w Brnie tylko raz. I z przyjemnością jeszcze powtórzę tę wycieczkę, poszerzoną o kolejne punkty programu.
OdpowiedzUsuńoooo...dopisujemy do listy miejsc, które odwiedzimy, jak do was przyjedziemy!
OdpowiedzUsuńNo oczywiście, lista się nieustannie wydłuża.
OdpowiedzUsuńwitam!
OdpowiedzUsuńOoo... ciekawy blog... Bardzo lubię klimaty czeskie.
Będę tutaj częstym gościem. :-)
Pozdrawiam.
P.S. Ale, że Brno to "brudna i niechlujna brzydula" (na pierwszy rzut oka), hmm... aż trudno uwierzyć. ;-)
dziękuję za miłe słowa:) Na pierwszy rzut oka niestety tak, ale czy prawdziwe piękne nie kryje się pod powierzchnią:)?
OdpowiedzUsuń