 |
Miniaturowy zamek w ogródku jednego domu |
Sezon atakuje na wielu płaszczyznach i nie daje się niemrawie rozkręcającemu się kwietniowi: brneńskie place i ulice zaczęły zawłaszczać ogródki, nawet przy pięciu stopniach gdzieniegdzie wyłaniają się panienki w koszulkach z krótkim rękawem."Powietrza!"- zdaje się krzyczeć bardziej lub mniej bezgłośnie każdy, niczym w wierszu Tuwima.
 |
Nie, nie, to nie latarnia morska, ale widok na Babi Lom |
 |
Jedna z setek napotkanych żab |
 |
Kapliczka we Vranovicach |
Przez całą zimę chciało się gnić w murach przy odkręconych kaloryferach i nie wychodzić dalej niż do pobliskiego baru, co bez wątpienia zaważyło na braku postów. Teraz jednak nie usiedziałabym przez cały weekend w domu - słoneczko mrugnęło blado zza chmurki, a ja łapczywie sięgnęłam po przykurzony tomik "Brno a okoli" i wybrałam proponowaną trasę nr 4 - Lelkovice - Babi Lom - Vranov - Utechov - Babi doly. Lelkovice, z których rozchodziły się szlaki, znajdują się ok. 16 km od centrum Brna. Do pobliskiej stacji w miejscowości
Česká dojeżdża pociąg z Brna. Tę niedużą, ale pełną ładnych i kolorowych domków jednorodzinnych otaczają wzgórza. Na jednym z nich - Babim Lomie, liczącym 521m.n.p.m, wznosi się wieża widokowa, z której roztacza się świetny widok na okolicę, w tym na Brno. Niestety nie mieliśmy pod tym względem wielkiego szczęścia, bo słoneczko wychynęła na chwilkę, a potem szybciutko się schowało, a w zamian zaczął pokapywać deszczyk. Nie taką pogodę się jednak przeżyło i nie w takich górach, więc się nie poddaliśmy. Podejście na sam szczyt tego niewysokiego wzgórza jest dość strome i kamieniste, więc polecam założenie odpowiedniego obuwia. Babi Lom to dopiero początek piętnastokilometrowej trasy. Po zejściu z niego czeka nas wejście na jeszcze kilku kamienistych szczytów, dzięki czemu trasa jest ciekawa, bo nieco podnosi poziom adrenaliny - nie raz trzeba użyć rąk do podpierania, i przy okazji zapewnia piękne widoki. Na trasie można spotkać różne gatunki ptaków, między innymi dzięcioła. My natrafiliśmy na zatrzęsienie żab ze względu na ich okres godowy.
 |
Kos |
Spokojne, sobotnie przejście trasy z posiadówkami na kanapeczkę i herbatkę zajęło nam około pięciu godzin. Tylko początkowe podejście było nieco trudniejsze, a reszta to właściwie spacer po lesie. Za to właśnie lubię Brno - tuż za granicami miasta, a nawet często w jego granicach znajdują się przestronne, dzikie tereny, które można eksplorować godzinami i poczuć się tak, jakby się było w górach. Muszę powiedzieć, że brakowało mi tego przez zimę. I że chyba wynagradza mi to, że Brno nie jest Paryżem, Nowym Jorkiem, czy nawet Pragą.